galerie zdjęć
Horyzonty
Fotografowanie zimowej przestrzni sprawiło mi ogromną radość. Te kilka fotografii ułożyłem w wyciszającą serię. Lubię te fotografie. Horyzonty których nie widać. Czy istnieją?
Kamienica, woj. śląskie
13 - 14 luty 2010
Śląskie wdowy
Kiedy mąż – górnik ginie na dole nie ma czasu na okazanie słabości. W takiej sytuacji trzeba natychmiast przeorganizować życie. Kontrolę nad rodziną przejmuje kobieta. Rezygnuje z pracy zawodowej, aby poświęcić się wychowaniu a następnie wykształceniu dzieci, dzieleniu pieniędzy z renty i byciu jednocześnie i matką i ojcem. Wola przetrwania pokonuje wszystkie przeciwności. W chwilach słabości i zadumy wdowy stają do nierównej walki z tragicznymi wspomnieniami, wtedy zawsze przegrywają. W przypadku moich bohaterek powiedzenie: „Czas leczy rany” jest się ironiczną drwiną. Nigdy i nic nie wypełni pustki po stracie ukochanej osoby, z którą w wielu przypadkach spędziło się zaledwie kilka chwil w skali życia. Nawet po 50 latach nadaj pojawiają się łzy i pytanie: dlaczego on? Zestawianie człowieka i przedmiotu w projekcie jest drastyczne gdyż otrzymujemy esencję życia rodzin moich bohaterek. Młode małżeństwa przeprowadzają się na Śląsk - mąż dostał pracę na kopalni. Po kilku latach tragiczna śmierć, dalej pozostaje walka z codziennością i emocjami. Nie było czasu, aby nacieszyć się miłością i rodziną. Na fotografiach po prawej stronie znajdują się rzeczy, które wdowy wiążą bezpośrednio z mężem, pamięcią o nim. Mężowie moich bohaterek są zaledwie przedmiotem. W kurtce, fotografii, portfelu zamyka się cała przeszłość. To rzeczy "ikony", "relikwie". To okruchy obecności.
Śląsk
Październik 2009
Fenomen, po prostu fenomen!
Równolegle z pożegnaniem Michaela Jacksona w Los Angeles jego najwierniejsi fani pożegnali Króla Popu w Warszawie. Kilkuset wielbicieli „Jacko” spotkało się na placu przy stacji Metro Centrum w gdzie zapalono i złożono kwiaty tworząc tymczasowy ołtarz poświęcony muzykowi. Łez nie było. Pożegnanie przebiegło na refleksjach na temat życia i śmierci Jacksona oraz na wspomnieniach. Na koniec spotkania wypuszczono pół tysiąca biało-czarnych balonów. Na jednym z nich ktoś napisał zwięźle: „Żegnaj Mistrzu”. W taki sposób stolica oddała hołd muzykowi, którego twórczość miała ogromny wpływ na kulturę masową oraz fanów, na całym świecie.
Warszawa
07.07.2009
Galaktyki
Kosmos zobaczyliśmy dzięki fotografiom wykonanym przez teleskopy. Na podstawie szczątkowych informacji dostarczonych przez naukowców stworzyłem własny obraz tego nieznanego obszaru. W wyniku eksperymentów fotograficznych uzyskałem obraz cyfrowy identyczny z tym, który wytworzyłem w wyobraźni. To dokładne realizacje moich wizji wyglądu wszechświata.
2004-2009
Reklamiasto
Nie przyjeżdżajcie do Warszawy! Stolicy już nie ma. Nic nie zobaczycie! Ktoś nam ją zasłonił. Nie wystarcza reklama w gazecie, telewizji czy radiu. To zbyt delikatne, zbyt drobne. Dziś słupem reklamowym są fasady budynków. Przekaz musi być silny i czytelny: kupuj, kupuj, kupuj więcej! Totalne faszerowanie reklamą trwa w najlepsze. Na zdjęciach Warszawa, której nie ma oraz rozmowy z mieszkańcami, którzy żyją w słupach reklamowych.
Warszawa
Marzec - czerwiec 2008
Piosenka o hałdzie
Śląskie hałdy, które niegdyś mówiły o ilościach węgla wydobywanego milionami ton dziś są zakładem pracy "ludzi z hałdy". Na te, śląskie góry niechętnie spoglądają wielkie kopalnie, a oni zamienią w żywy pieniądz. Zawsze znajdzie się parę grudek węgla, które da się wybrać ze skalnego urobku i sprzedać. A ludzie kupują, bo z "hołdy" taniej. Antek, Egon, Mały, Krystian i inni - hałdziarze. O sobie mówią przyjaciele, rodzina, wspólnota. Życie dla nich zamyka się na hałdzie, liczy się tylko dziś. Co będzie jutro - okaże się ile uzbierali i sprzedali węgla.
Ruda Śląska
Sierpień 2005
Dwa światy
Prezentowany cykl powstał z okazji święta górniczego Barbórka w 2005 roku. Górników, których przekonałem do wzięcia udziału w projekcie fotografowałem zaraz po wyjeździe spod ziemi oraz po wyjściu z zakładowej łaźni - gdy zmyli pył węglowy. Po powrocie do domu dzielą czas z najbliższymi, odpoczywają na działce, spacerują po górach, a nawet piszą książki. Na pytanie, co jest dla nich najważniejsze odpowiadają bez zawahania: dom, rodzina, spokój i tradycja.
Ruda Śląska
KWK Pokój
KWK Polska-Wirek
KWK Bielszowice
wrzesień - październik
2005
Słońca Nowego Jorku
Nowojorskie ulice są słabo oświetlone naturalnym światłem, wysokie wieżowce szczelnie izolują Manhattan od słońca, betonowe ściany zasłaniają niebo. Istnieje jednak alternatywne źródło światła. Fasady wysokościowców, szklane domy (Żeromski - wizjoner) odbijają promienie, które dodatkowo doświetlają ulice Wielkiego Jabłka. Nowojorskie "zajączki" są miękkie, ciepłe, pojawiają się znienacka. Zaskakują swoją nienaturalnością. Zależnie od kształtu i wielkości szklanych domów refleksy tworzą wąski snop światła podobny do światła emitowanego przez teatralny jupiter, tworzą kilka cieni lub oświetlają twarze przechodniów ze wszystkich stron. Jakby na niebie było wiele słońc. W projekcie "wykorzystałem" tylko to, odbite światło.
Nowy Jork, USA
10-25 październik 2008
Plac zabaw
Śląska ulica, powietrze niesie zapach palonego węgla, na ulicy one, śląskie bajtle. Ta ulica jest ich. Tu czują się bezpiecznie, tu mają przyjaciół. I tu się bawią. Dziecięca wyobraźnia jest niesamowita - boisko staje się ogromnym stadionem, trzepak przekształca się w samolot, huśtawka z strażackiego węża w balon. Oto Lipiny w Świętochłowicach, Bobrek w Bytomiu, Kaufhaus i Nowy Bytom w Rudzie Śląskiej, a tam place zabaw, których nie ma. Istnieją tylko w wyobraźni dzieci.
Śląsk
2004-2006
Święty beton
Zakład Sztuki Kościelnej w Piekarach Śląskich ma ponad stu-letnią tradycję. Wszystkich Świętych produkuje się tutaj tradycyjną metodą. To odlewy z cementu, gipsu i marmuru. Produkcja trwa od 6 rano do 14 w południe, przez 5 dni w tygodniu. Figury stają się elementem kultu religijnego w momencie poświęcenia. Do tego czasu są jedynie rękodziełem artystycznym. Jezus na własność kosztuje 5,5 tysiąca złotych
Piekary Śląskie
październik 2005
Śląski spacer
Przedstawione zdjęcia prezentują oblicze Śląska trochę "od zaplecza". To spojrzenie od strony placów, podwórek, gołębników. Mało kto tu zagląda. To piękny Śląsk. Nazwałem ten materiał Śląskim Spacerem ponieważ cały cykl powstał podczas przechadzek. Niespiesznych. Czasami były to wypady na dwie, trzy godziny a czasami całodzienne wyprawy. Bez planu...
Śląsk
2004 -
2006
Fotografie Ojca
Remonty, zalanie, żarłoczne szczury ze strychu, wilgoć i kurz. 47 lat i 4 przeprowadzki. Ocalało 21 kopert FILMO-TEKI z negatywami z 1962 roku. Reszta bezpowrotnie przepadła. Nie zachowała się żadna odbitka. To, co zostało, te kilkaset zdjęć mój Ojciec zrobił mając 15 lat aparatem Werra produkcji zachodnio-niemieckiej. Od chwili wykonania nikt ich nie oglądał. Wybierając klisze starałem się poznać mojego Ojca jako piętnastoletniego chłopaka. Jego sposób patrzenia i postrzegania świata. Fotografiom nadałem formę dyptyków. Wydaje mi się, że w ten sposób lepiej można zrozumieć i lepiej poznać tamten świat. Dobierałem zdjęcia, aby wzajemnie się uzupełniały i przekazywały maksimum treści.
Gliwice 1962
Ruda Śląska, styczeń-marzec 2009
Mury
Prypeć zbudowano w 1970 roku dla pracowników pobliskiej elektrowni atomowej w Czarnobylu. Mieszkańcy żyli tam zaledwie przez 16 lat, do kwietnia 1986 roku. 26.04 o w pół do drugiej w nocy nastąpił wybuch reaktora w czarnobylskiej siłowni. Wybuch uwolnił do atmosfery kilkaset ton radioaktywnych substancji. W następstwie incydentu ewakuowano wszystkich mieszkańców miasta (50 tysięcy) oraz wszystkich ludzi (60 tysięcy) żyjących w promieniu 30 kilometrów od miejsca wypadku. Zona nigdy nie zostanie ponownie zasiedlona. W rejonie Prypeci pomimo wydzielenia trzech stref bezpieczeństwa wszystko zostało rozkradzione. Zostały tylko mury. Kiedyś ściany organizowały życie rodzinne, dzieliły bloki na klatki, klatki na mieszkania, w których ludzie tworzyli dom. Dziś to, co zostało pełni funkcję konstrukcyjną. Podtrzymuje umarłe miasto, które jest nikomu nie potrzebne. Jedynie tapety i rysunki przypominają, że przez 16 lat trwało tutaj normalne życie.
Prypeć, Ukraina
05.02.2009
Dan. The Farmer
Rodzina Diehl wyemigrowała z Niemiec w 1850 roku. Po przybyciu do Stanów Zjednocznoych osiedlili się w małej wsi Callicon w Sullivan County. Od samego początku pobytu w Ameryce zajmują się rolnictwem. Uprawiają kilkaset hektarów ziemi. Najmłodszym członkiem rodu Diehl jest dwunastoletni Dan. Jest wielkim fanem maszyn rolniczych marki John Deere. Kolekcjonuje miniatury ciągników, śpi w firmowej pościeli, na ścianach została umieszczona tapeta również z produktami John'a Deere. Jego ulubioną zabawką jest makieta farmy którą prowadzi rodzina. Dan nie ma komputera. Młody farmer od najmłodszych lat podobnie jak ojciec, dziadek, pradziadek chciał zostać farmerem. Dziś sam umie wykonać większość ciężkich prac w polu. Jeździ traktorem niegorzej niż jego ojciec. Sąsiedzi Dana Diehl mówią o nim Mały Budda. Określają go tak ze względu na jego spokój, wytrwałość i harmonię. Mówią, że Dan jest wyjątkowym dzieckiem bo wieku 12 lat odnalazł swoje powołanie, wie jaka będzie przyszłość. Znalazł swoje miejsce w życiu.
Callicon, New York State, USA
10-15 październik 2008
Ruda Oti wita
Mistrzyni olimpijska, mistrzyni Świata i Europy. Otylia Jędrzejczak urodziła się w Rudzie Śląskiej, na Śląsku (150 tyś mieszkańców) 13 grudnia 1983. Od najmłodszych lat trenowała pływanie. Igrzyska w Atenach w 2004 przyniosły Otylii 3 medale.: dwa srebrne i upragnione złoto. Złoty krążek uzyskała na swym ulubionym dystansie dwustu metrów stylem motylkowym. Ruda Śląska oszalała z radości. Motylka, bo tak została ochrzczona przez fanów odwiedziła swoje rodzinne miasto 29 sierpnia 2004 roku. Na pokładzie wypożyczonego helikoptera wylądowała na terenie ośrodka sportowego. Tłum skandował "Oti, Oti, Oti". Powitanie Otylii miało być podziękowaniem za medale, za radość i łzy wzruszenia. Dla mieszkańców było to jedno z najpiękniejszych przeżyć. W końcu mieli swoją mistrzynię, krajankę na parę chwil i tylko dla siebie.
Ruda Śląska
29 sierpnia 2004
MTK
28 stycznia 2006 roku w hali Międzynarodowych Targów Katowickich odbywała się międzynarodowa wystawa gołębi pocztowych. Od rana prezentowano ptaki, w tym całą reprezentację polski z gołębiami wartymi kilkadziesiąt tysięcy złotych. Po południu ludzie powoli zaczęli opuszczać budynek wystawienniczy. Niedługo miała rozpocząć się transmisja skoków narciarskich w Zakopanem. O godzinie 17 w hali było około 600 osób. Nic nie zapowiadało tragedii.
O 17.15 Dach MTK zawalił się zabijając na miejscu 65 osób, raniąc 170 osoby. Główną przyczyną tragedii były liczne wady konstrukcyjne budynku spotęgowane ponad dwoma tysiącami ton śniegu zalegającego na dachu hali.
Chorzów
28.01 - 02.02 2006
Zapiski dnia. Fotofelieton
Dzień dobry, nazywam się Aleksander Prugar. Jestem fotoreporterem Gazety Wyborczej. W Gazecie mamy taką rubrykę, która nazywa się fotofelieton. Fotofelieton to jest takie zdjęcie dnia, opowiadające jakąś ciekawą historię. Pod zdjęciem zawsze znajduje się dwu, trzy zdaniowy podpis. Czy można zrobić parę zdjęć do Gazety? Gdy wypada w grafiku fotofelieton wychodzę na miasto i dokładnie w ten sposób przedstawiam się i mówię, co chciałbym sfotografować. Czasami, aby zrobić dobre zdjęcie przemierzam piechotą wiele kilometrów a czasami siadam na ławce w słoneczny dzień i czekam na rozwój sytuacji. To dokumentacja życia codziennego. W galerii znajduje się wybór fotofelietonów wykonanych w Warszawie.
A Ty, jak zapytam zgodzisz się?
Warszawa
Od lipca 2005 do lutego 2009.
Ostatnie metra metry
Górnicy w Warszawie pojawili się w 1984 roku. Przez 23 lata, codziennie przy pomocy kilofa i łopaty drążyli 2 metry podziemnego tunelu. W sumie wykopano 20 kilometrowy odcinek. Po pracy górnicy wracali do hoteli robotniczych i stancji. Rodziny odwiedzali rzadko. Niektórzy spędzili w stolicy ponad 10 lat. Część górników po pracy w metrze przeszło na emeryturę, część wróciła do macierzystych kopalni a cześć liczy na zatrudnienie przy budowie 2 linii metra. Ta ma być budowana przy użyciu nowoczesnej technologii znacznie wyprzedzającej 2 metry dziennie.
Warszawa
Luty - lipiec 2007

















